Otoemisja akustyczna kojarzy się przede wszystkim z przesiewowymi badaniami słuchu noworodków. Tymczasem u dorosłych to jedno z najbardziej precyzyjnych narzędzi diagnostycznych, jakimi dysponujemy — potrafi wykryć uszkodzenie ucha wewnętrznego jeszcze zanim pacjent zauważy, że gorzej słyszy. W tym artykule wyjaśniam, na czym polega to badanie, komu je zalecam i jak czytać jego wynik.
Zdrowe ucho nie tylko odbiera dźwięki — ono także je wytwarza. Za ten zaskakujący mechanizm odpowiadają komórki słuchowe zewnętrzne znajdujące się w ślimaku, czyli w uchu wewnętrznym. Kiedy dociera do nich bodziec akustyczny, kurczą się i rozkurczają, wzmacniając drgania. Efektem ubocznym tej pracy jest bardzo cichy dźwięk, który wraca z powrotem przez ucho środkowe do przewodu słuchowego. Właśnie ten sygnał rejestruje badanie otoemisji akustycznej (w skrócie OAE, od otoacoustic emissions).
Wniosek jest prosty i bardzo praktyczny: jeśli otoemisja jest obecna, komórki słuchowe ślimaka pracują prawidłowo. Jeśli jej nie ma — coś zaburza albo pracę samego ślimaka, albo przewodzenie dźwięku do niego. To badanie w pełni obiektywne: pacjent nie musi na nic reagować, nie naciska przycisku, nie deklaruje, czy coś słyszy. Wynik zależy wyłącznie od fizjologii ucha.
W praktyce gabinetowej wykorzystuje się dwa główne warianty badania:
Istnieje jeszcze SOAE — otoemisja spontaniczna, występująca bez żadnego bodźca u części osób z całkowicie zdrowym słuchem. Ma znaczenie głównie badawcze.
Poniżej najczęstsze sytuacje, w których kieruję dorosłego pacjenta na to badanie.
Komórki słuchowe zewnętrzne są najbardziej wrażliwym elementem całego układu słuchowego — hałas uszkadza je jako pierwsze. Otoemisja wykrywa ten proces wcześniej niż klasyczna audiometria tonalna, czasem na wiele miesięcy przed pojawieniem się mierzalnego ubytku słuchu. Dlatego badanie ma ogromną wartość dla osób pracujących na produkcji, w budownictwie, w warsztatach, w gastronomii z głośną muzyką, a także dla muzyków i pracowników obsługi imprez. Regularne badanie pozwala zareagować, zanim uszkodzenie stanie się nieodwracalne.
Niektóre leki mogą uszkadzać ucho wewnętrzne — dotyczy to m.in. antybiotyków aminoglikozydowych, wybranych chemioterapeutyków (zwłaszcza pochodnych platyny), niektórych diuretyków pętlowych oraz długotrwałego przyjmowania wysokich dawek salicylanów. U pacjentów w trakcie takiej terapii otoemisję wykonuje się seryjnie: przed rozpoczęciem leczenia i w regularnych odstępach w jego trakcie. Spadek amplitudy odpowiedzi to sygnał alarmowy dla lekarza prowadzącego, często pozwalający zmodyfikować dawkowanie, zanim dojdzie do trwałej utraty słuchu.
U wielu pacjentów zgłaszających piszczenie, szum czy dzwonienie w uszach audiogram wygląda poprawnie. Otoemisja potrafi wtedy wskazać subtelne uszkodzenie ślimaka w konkretnym paśmie częstotliwości — a to nie tylko wyjaśnia pochodzenie szumu, lecz także ułatwia dobór terapii dźwiękowej i ewentualnego aparatu słuchowego.
Kiedy wiadomo już, że pacjent gorzej słyszy, trzeba ustalić przyczynę. Zestawienie otoemisji z tympanometrią i audiometrią tonalną pozwala rozróżnić, czy problem dotyczy ucha środkowego, ślimaka, czy struktur położonych wyżej — nerwu słuchowego i drogi słuchowej. Zachowana otoemisja przy wyraźnym ubytku słuchu jest ważnym sygnałem, który może kierować diagnostykę w stronę neuropatii słuchowej i wymagać dalszych badań u lekarza.
Przy nagłym niedosłuchu czuciowo-nerwowym otoemisja pomaga ocenić stan komórek słuchowych i obserwować, jak ucho reaguje na wdrożone leczenie. Powrót odpowiedzi jest korzystnym sygnałem rokowniczym.
W orzecznictwie i medycynie pracy zdarzają się sytuacje, w których wyniki badań subiektywnych budzą wątpliwości. Ponieważ otoemisja nie zależy od deklaracji pacjenta, jest w takich przypadkach badaniem rozstrzygającym.
Otoemisja to jedno z najprostszych badań, jakie wykonuję. Przebieg wygląda tak:
Całość zajmuje zwykle od kilku do kilkunastu minut. Badanie jest bezbolesne, nieinwazyjne i całkowicie bezpieczne. Kluczowy warunek to cisza — sygnał emitowany przez ślimak jest bardzo słaby, więc rozmowa, przełykanie czy nawet głośne oddychanie mogą zakłócić pomiar.
Wynik otrzymujesz w formie wykresu (tzw. DP-gram w przypadku DPOAE) wraz z opisem. Na wykresie widać, jak silna była odpowiedź ślimaka w poszczególnych częstotliwościach i jak bardzo góruje ona nad szumem tła.
I tu bardzo ważna uwaga: brak otoemisji nie jest równoznaczny z niedosłuchem odbiorczym. Jeśli dźwięk nie przechodzi swobodnie przez ucho środkowe, odpowiedź ślimaka nie ma jak do nas wrócić — nawet gdy sam ślimak jest zdrowy. Dlatego otoemisji nigdy nie interpretuje się w oderwaniu od tympanometrii i audiometrii tonalnej. Dopiero komplet badań daje pełny obraz. Otoemisja mówi o pracy ślimaka — nie ocenia nerwu słuchowego ani drogi słuchowej w mózgu.
Bezwzględnych przeciwwskazań nie ma. Istnieją natomiast sytuacje, w których badanie warto odłożyć, bo jego wynik i tak byłby niemiarodajny: zalegająca woskowina, aktywne zapalenie ucha, płyn w jamie bębenkowej, świeża perforacja błony bębenkowej oraz stan po niedawnej operacji ucha. W praktyce najczęściej wystarczy usunąć woskowinę albo poczekać na wyleczenie infekcji.
| Cecha | Otoemisja akustyczna | Tympanometria |
|---|---|---|
| Co ocenia | Komórki słuchowe ślimaka (ucho wewnętrzne) | Ruchomość błony bębenkowej i ucho środkowe |
| Rodzaj niedosłuchu | Odbiorczy (czuciowo-nerwowy) | Przewodzeniowy |
| Czas badania | Kilka–kilkanaście minut | Ok. 1–2 minuty na ucho |
| Udział pacjenta | Bierny | Bierny |
To badania komplementarne — najczęściej wykonuję je podczas jednej wizyty, razem z audiometrią tonalną. Więcej o drugim z nich przeczytasz w artykule „Tympanometria — co sprawdza i kto powinien je wykonać?”.
W gabinecie AHA Aparaty Słuchowe przy ul. Stawnej 7/11 w Komornikach wykonuję otoemisję akustyczną wraz z pełnym zestawem badań słuchu: audiometrią tonalną, audiometrią mowy i audiometrią impedancyjną. Zapraszam pacjentów z Komornik, Plewisk, Skórzewa, Lubonia, Wir, Dąbrówki, Konarzewa, Szreniawy oraz z Poznania i całej okolicy.
Wynik omawiam z pacjentem od razu po badaniu — tłumaczę, co dokładnie pokazuje wykres i jakie są kolejne kroki. W razie potrzeby pomagam też w formalnościach związanych z dofinansowaniem z NFZ i PFRON.
Nie. Badanie jest całkowicie bezbolesne i nieinwazyjne. W przewodzie słuchowym umieszcza się jedynie miękką silikonową końcówkę sondy — odczucie przypomina założenie wkładki dousznej.
Sam pomiar zajmuje od kilku do kilkunastu minut dla obojga uszu. Cała wizyta wraz z otoskopią i omówieniem wyniku trwa zazwyczaj około 20–30 minut.
Specjalne przygotowanie nie jest konieczne. Warto jednak zadbać, by przewody słuchowe były drożne — jeśli masz skłonność do gromadzenia woskowiny, umów wcześniej jej usunięcie. Na kilkanaście godzin przed badaniem unikaj też silnego hałasu, który może chwilowo obniżyć odpowiedź ślimaka.
Nie. Brak odpowiedzi może wynikać z woskowiny, płynu w uchu środkowym, infekcji lub zaburzeń wentylacji trąbki słuchowej. Dlatego wynik zawsze interpretuje się razem z tympanometrią i audiometrią tonalną.
Audiometria tonalna jest badaniem subiektywnym — pacjent sygnalizuje, kiedy słyszy dźwięk, i wyznacza się na tej podstawie próg słyszenia. Otoemisja jest badaniem obiektywnym i ocenia wyłącznie pracę komórek słuchowych ślimaka, bez udziału pacjenta. Oba badania wzajemnie się uzupełniają.
Nie. U noworodków jest badaniem przesiewowym, ale u dorosłych ma równie ważne zastosowania — przy pracy w hałasie, szumach usznych, leczeniu lekami ototoksycznymi i w diagnostyce różnicowej niedosłuchu.
Autor: Anna Hetmańska
Dyplomowany protetyk słuchu, wpisana do Krajowego Rejestru Protetyków Słuchu